Handel w Przestrzeni Publicznej

Transformacja przestrzeni miasta po 1989 roku miała dwa symboliczne zdarzenia. W siedzibie władzy realnej, czyli w Komitecie Centralnym znalazła miejsce giełda, symbol wolnego rynku. Nieopodal Pałacu Kultury i Nauki na Placu Defilad wyrósł labirynt straganów i szczęk. Podobnie do Jarmarku Europa na Stadionie Dziesięciolecia, łóżka polowe zamieniły się w zorganizowane targowisko, a następnie halę KDT. Słynne wyprowadzenie kupców z Palcu Defilad w 2009 roku miało symbolicznie rozpocząć nową erę życia stolicy. Ruszył euroremont...

Centrum miało w końcu stać się reprezentacyjnym salonem Warszawy. Do dziś trwa selekcja i czyszczenie miasta z aktywności, które nie przystają do nowej wizji stolicy europejskiej, choć kuchennymi drzwiami na salony wraca makdonald. Z centrum zniknęły warzywniaki (protest mieszkańców przy ul. Kubusia Puchatka), zamykane są bary mleczne (okupacja baru mlecznego Prasowego), likwidowane są ławki, zamykane toalety publiczne, a nielegalnie handlujący na ulicy mogą być ukarani nawet do 5 tys. zł, włącznie z konfiskatą towaru z nielegalnego stoiska. Inicjatywą nowelizacji zapisu w Kodeksie wykroczeń zajęła się sejmowa Komisja Nadzwyczajna Przyjazne Państwo, czego skutkiem była uchwała Sejmu na 99. posiedzeniu w dniu 31 sierpnia 2011 r. Początkowo w znowelizowanym kodeksie wykroczeń miał się pojawić zapis, zgodnie z którym strażnik miejski miał nie wypisywać mandatów sprzedawcom grzybów, jagód, pietruszki czy innych drobnych produktów pochodzących z ogródka lub własnej uprawy. Został on jednak wykreślony z dokumentu podczas prac parlamentarnych.

Źle ukierunkowana regulacja i kontrola przestrzeni publicznej to negowanie potrzeb mieszkańców i zamiatanie problemu pod dywan. Bez odpowiedniej polityki przestrzennej i społecznej oraz systemowych rozwiązań, to co stłumione i wyparte wróci za moment jako problem w postaci centrum bez przestrzeni publicznej, rozrastających się przedmieść i gett na peryferiach. Wypędzeni z targowisk w centrum kupcy przenieśli się między innymi do podwarszawskiej Wólki Kossowskiej (gmina Lesznowola), która jest miastem w mieście i tykającą bombą etniczną. Społeczność Wólki Kossowskiej to przede wszystkim imigranci z Wietnamu i Chin, którzy stają się większością w gminie, powodując tzw white flight czyli masowy exodus białych mieszkańców, co w konsekwencji prowadzi do powstania zamkniętego getta.

Ściganie nielegalnie handlujących kupców powinno więc iść w parze z konkretnymi rozwiązaniami. Pojawiają się pojedyncze próby, jak edukacja i bezpłatne szkolenia dla osób zajmujących się handlem owocami i warzywami podnoszące standardy sanitarne, kolejne gminy organizują jednodniowe lokalne bazary, które jednak z powodu braków podstawowej infrastruktury (śmietniki, blaty), oddalenia od potencjalnego klienta i odpowiedniej koordynacji jeszcze nie funkcjonują w pełni. W ubiegłym roku ruszył także program Mój rynek na na budowę i modernizację targowisk, ale tylko usytuowane w miejscowościach liczących do 50 tys. mieszkańców. W większych miastach kwestia handlu w przestrzeni publicznej pozostaje wciąż nierozwiązana.

Czy możliwe jest wypracowanie polityki uspołecznienia przestrzeni miejskiej włączając w to handel uliczny? Czy można zaproponować rozwiązania bez uruchamiania gigantycznych funduszy właśnie w oparciu o ekonomię społeczną? Przykłady można czerpać z doświadczeń innych miast. W polityce miejskiej Londynu handel uliczny i targowiska zajmują ważne miejsce. W dokumencie wyznaczającym strategie rozwoju miasta jest osobny rozdział poświęcony strategii żywienia (Food Strategy), w którym handel uliczny jest narzędziem promowania stylu życia - zdrowego, tańszego i opartego o zasoby lokalne. Jest w nim mowa między innymi o remontowaniu placów i miejsc handlu tak, aby tworzyć dogodne warunki dla handlarzy (infrastruktura, np. ulica bez nierówności i schodów, podjazdy, oświetlenie), każda dzielnica ma obowiązek przeznaczenia określonej procentowo powierzchni pod handel uliczny (szczególnie żywnością), prowadzone są programy edukacyjne w szkołach na temat zdrowego żywienia, a także programy rozwoju zawodowego dla kupców.



W Nowym Jorku w ramach inicjatywy Street Vendor Project opracowano przewodnik dla handlujących na ulicy pod tytułem Vendor Power, w którym są poprzez proste schematy i ilustracje przedstawione zarówno obowiązki jaki i prawa kupca, który uzyskał licencję. W czytelny sposób przedstawiono reguły ustawiania straganu na chodniku (wymagane rozmiary i zachowanie odpowiedni odległości od skrzyżowań, wejść do budynków i krawężnika). W przewodniku są także informacje na temat kar, podany jest numer kontaktowy z informacją miejską 311, można w nim również znaleźć biznesplan opracowany specjalnie dla kupca sprzedającego na ulicznym straganie. Co roku przeprowadzane są konkursy na najlepiej prowadzony stragan w mieście, a także szkolenia zawodowe dla kupców.

W Paryżu władze poszczególnych dzielnic wspierają tzw. AMAP, czyli kooperatywy spożywcze, udostępniając im raz w tygodniu lokal niezbędny do zorganizowania wymiany warzyw i owoców. Doskonale jest również zorganizowany miejski system „latających” targowisk, które pojawiają się każdego dnia o stałej porze w innej dzielnicy.

Miejski Instytut Targowisk w Barcelonie prowadzi intensywny program rewitalizacji istniejących bazarów jak w przypadku słynnego targu warzywnego Santa Catarina, który jest nie tylko lokalnym centrum i miejscem spotkań mieszkańców, ale też atrakcją turystyczną. Wycieczki po bazarach z przewodnikiem są organizowane przez biura turystyczne, są również elementem programu edukacyjnego w szkołach.

Władze miasta Colombo na Sri Lance powołały radę handlarzy przy urzędzie miasta, która ma reprezentować interesy osób handlujacych na ulicy i pracowników bazarów z całego miasta.

Czerpiąc przykłady z dobrych praktyk innych miast na świecie, zarówno Warszawa jak i inne polskie miasta powinny znależć odpowiednią formułę dla handlu w przestrzeni publicznej wykorzystując jego miastotwórczy potencjał. Bazary i warzywniaki to często miejsca nieformalnych spotkań aktywizujące lokalną przedsiębiorczość. Budowanie infrastruktury dla handlu ulicznego nie musi być drogie, można wykorzystać już istniejącą infrastrukturę jak na przykład wolną przestrzeń pod mostami lub istniejące parkingi. Rewitalizacje placów, remonty ulic, budowy stacji i wiat przystankowych, należy planować tak, aby w przyszłości umożliwić zorganizowanie bezkolizyjnego i estetycznego stoiska lub lokalnego bazaru także w centrum miasta.

Kolejny problem do rozwiązania, to kwestia opłat. Aby zalegalizować swój stragan kupcy muszą przejść często bardzo skomplikowaną procedurę. Niektóre urzędy wymagają dołączenia mapy geodezyjnej z naniesioną lokalizacją obiektu handlowego, wypis z rejestru gruntów, decyzję o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu. W Nowym Jorku handlujący na ulicy zdobywają licencję, która kosztuje 300 dolarów, jest okazją do szkolenia i pozwala im handlować we wszystkich wyznaczonych do tego celu punktach.


Osobiście uważam, że najlepszym rozwiązaniem byłaby legalizacja handlu ulicznego w wybranych przestrzeniach miasta, szczególnie tam gdzie się intensywnie pojawia, jak na przykład na Placu Defilad. Lokalizacja potencjalnych miejsc na stragany powinna być blisko kupujących i w wielu miejscach, a nie tylko kilku wyznaczonych działkach. Mogły to by być przestrzenie w podcieniach, blisko przystanków i wejść do stacji metra. W tych miejscach juz na etapie budowania na przykład nowej stacji metra powinno przewidzieć podstawową infrastrukturę: zadaszenie, dostępu do prądu, dostepu do kanalizacji miejskiej. Z góry przewidywanie możliwości pojawienia się hadlu i jego regulacja mogłyby roziwązać problem organizacji ruchu czy podwyzszyć estetyke straganów dopasowując ja do otoczenia. Opłata za zajmowanie pasa drogi w tych miejscach mogłaby działać na analogicznej zasadzie do Parkomatów. Byłyby to "Bazaromaty" z możliwością ryczałtowej opłaty za handlowanie i korzystanie z estetycznych straganów. Takie latające lokalne bazary na pewno stałyby się znacznie bardziej miastotwórczym elementem, niż kolejny parking. Mniej samochodów, więcej marchewki!



1. http://www.london.gov.uk/sites/default/&iles/The%20London%20Plan%202011.pdf
2. http://streetvendor.org/
3. Municipal Institute of Markets http://w110.bcn.cat/portal/site/Mercats
4. Fragmenty tego tekstu stanowią część opracowanych przez autorkę wytycznych dla projektowania bazarów jednodniowych podczas prowadzonych warsztatów przez Krzysztofa Herbsta i Centrum Komunikacji Społecznej. Celem warsztatów jest opracowanie Polityki Wzmacniania Lokalnych Wspólnot Sasiedzkich dla Warszawy.
5. Projekt Bazaromatu autorstwa Aleksandry Wasilkowskiej powstał w 2010r. Prototyp Bazaromatu będzie realizowany w tym roku we współpracy z Fundacją Inna Przestrzeń w Warszawie.
Trwa ładowanie komentarzy...